Grałem w 4* free-rate parlorach w Japonii, moje przemyślenia
Podczas mojego dwutygodniowego pobytu w Japonii miałem okazję zagrać w kilku parlorach mahjonga w Tokio i Osace. Poniżej przedstawiam moje przemyślenia i doświadczenia z wizyt w tych miejscach.
Bellbird Shinbashi
Lokalizacja: Shinbashi, Tokio
Jest to jeden z najpopularniejszych salonów wśród obcokrajowców. Gra się tam na zasadach M-League, a obsługa jest bardzo przyjazna. Początkujący gracze są tu zawsze mile widziani. Oficjalny cennik za grę otwartą („Free”) wynosi 600 JPY za grę, choć z jakiegoś powodu miałem wrażenie, że ostatecznie zapłaciłem nieco więcej. Napoje bezalkoholowe są wliczone w cenę.
W lokalu bywa dość głośno, ogłoszenia obsługi momentami bywały bardzo nachalne. Baza graczy jest zróżnicowana, od całkowicie początkujących po doświadczonych graczy. Będąc gaijinem, najprawdopodobniej zostaniesz przydzielony do stołu dla początkujących. Aby ułatwić punktację, każdy stół wyposażony jest zarówno w cyfrowy wyświetlacz punktów, jak i tabelkę z punktami na każdym z czterech brzegów. Wewnątrz dozwolone jest palenie e-papierosów, więc może trochę śmierdzieć . Po zajęciu miejsca zazwyczaj rozgrywa się kilka hanchanów w tym samym gronie, co czasami jest nieco monotonne.

Bellbird Shinbashi Grow
Zazwyczaj ten dodatkowy lokal przeznaczony jest wyłącznie dla stołów typu „set” (wynajęcie stołu dla zorganizowanej czteroosobowej grupy). Jednak w jeden z weekendów mojego pobytu główny salon był zamknięty, najprawdopodobniej z powodu prywatnej imprezy i w zastępstwie otwarto tutaj gry „free”. Ogólne wrażenia były niemal identyczne jak w głównym salonie Bellbird Shinbashi.

JPML Dojo
Lokalizacja: Sugamo, Tokio
Jest to oficjalny parlor Japan Professional Mahjong League (JPML) i kolejne niezwykle popularne miejsce wśród graczy z Zachodu. Odwiedziłem je dwukrotnie: raz w czwartek i raz w piątek.
Nie zrobiłem odpowiedniego researchu i podczas mojej pierwszej wizyty (w czwartek) obowiązywały zasady JPML A, czyli bez ippatsu, bez ura dory i bez kan dory. Zostałem na dwie gry i obie mocno przegrałem. Atmosfera była taka, jakby wszyscy chcieli mnie zabić. Przy mojej drugiej wizycie grano już normalnie na zasadach WRC i atmosfera była o wiele lepsza. Raczej odradzam przychodzenie tutaj, jeśli nie potraficie powiedzieć ile warta jest wasza ręka po japońsku i ogólnie nie gracie na wysokim poziomie. Jeśli potraficie, polecam jak najbardziej.
Lokal ten jest znacznie tańszy od innych opcji, a dodatkowo oferuje zniżki dla studentów i kobiet:
- Standard: 500 JPY za grę
- Kobiety: 400 JPY za grę
- Studenci: 300 JPY za grę
- Dzienny limit: 2200 JPY
Gry trwają godzinę i odbywają się od 17:00 do 23:00, 7 hanchanów dziennie. To, co spodobało mi się tutaj bardziej niż w innych parlorach to fakt, że co hanchan gramy z innymi ludźmi, ponieważ składy przy stołach są rotowane. Dodatkowo, w przeciwieństwie do innych miejsc, haipai dobiera się ręcznie z zbudowanego muru; chociaż stoły posiadają funkcję automatycznego rozdawania, tutaj jej nie używają.

ML Stadium
Lokalizacja: Takadanobaba, Tokio
Ten salon mocno przypomina Bellbird, jednak jest mniej dostosowany do początkujących graczy. Pojedyncza gra również kosztuje tutaj 600 JPY, a w ofercie znajduje się też zniżka studencka (choć nie pamiętam dokładnej kwoty). Ostatecznie wyszło zdecydowanie taniej niż w Bellbird. W przeciwieństwie do wspomnianego lokalu, napoje nie są wliczone w cenę, ale można śmiało przynieść własne lub zamówić drinki bezalkoholowe z motywami drużyn M-League.
Komunikacja z obsługą jest w pełni możliwa przy użyciu podstawowego angielskiego oraz Tłumacza. Tutaj zdobyłem też swojego jedynego yakumana na wyjeździe, udało mi się ułożyć kokushi! Podsumowując, ogólnie rzecz biorąc wolałem ten salon od Bellbird, głównie dlatego, że jest w nim znacznie ciszej.


2mame
Lokalizacja: Namba/Shinsaibashi, Osaka
Jest to parlor w Osace skupiający się na grze sanmę w którym można zagrać w odmianę Kansai sanma „no-rate”.Z tych które odwiedziłem, był on zdecydowanie najbardziej unikalny. Zamiast płacić za każdą grę, obowiązuje jednorazowa opłata za wstęp w wysokości 500 JPY. Dodatkowo, aby móc zagrać, należy wykupić wewnętrzną walutę salonu (minimalne wkupne wynosi około 2000 JPY).
Wspomniana waluta dzieli się na mame oraz tsubu (1 mame to równowartość 10 tsubu, a wartość 1 mame wycenia się na 200 JPY). Dla nowych klientów dostępna jest świetna promocja: równowartość 4000 JPY w mame za 3000 JPY. Każdy hanchan kosztuje 1.2 mame płacone bezpośrednio do salonu, ale za to można wygrać mame z powrotem od innych graczy na podstawie wyników końcowych.
Zasady uwzględniają shuugi za ippatsu, ura dory, a także shiro pocchi, który pełni funkcję uniwersalnego kamienia na wygraną przez tsumo gdy jesteś w riichi. Na miejsce przybyłem z przygotowaną zawczasu przetłumaczoną wiadomością wyjaśniającą, że potrafię grać i poprawnie liczyć punkty. Obsługa na początku była zaskoczona, jednak po upewnieniu się, że rozumiem zasady, bez problemu pozwolono mi dołączyć do gry. Wszyscy byli niezwykle przyjaźni i bardzo ciekawi zagranicznego gracza. Co niezwykle istotne, punktacja jest uproszczona, eliminuje konieczność obliczania fu.

Podsumowanie i rekomendacje
Jeśli planujecie własną pielgrzymkę mahjongową, Wasz wybór powinien być podyktowany poziomem doświadczenia i tym, czego dokładnie oczekujecie od gry. Początkującym graczom, którzy chcą pograć bez większego stresu, polecam Bellbird, ponieważ panująca tam atmosfera jest bardzo przyjazna dla osób wciąż uczących się podstaw. Jeśli macie już spore doświadczenie, ale nadal szukacie opcji „no-rate”, która wydaje się nieco luźniejsza, świetnym wyborem będzie ML Stadium. Dla tych, którzy szukają w pełni poważnej gry z wymagającymi przeciwnikami i rotacją graczy co rundę, JPML Dojo to miejsce idealne. Na sam koniec, jeśli znajdujecie się w Osace i macie ochotę zagrać w coś zupełnie innego, ale za to bardzo fun, 2mame to fantastyczne wprowadzenie do Kansai sanmy. Podobno Toyonaka Mahjong jest innym przyjaznym obcokrajowcom parlorem w Osace, aczkolwiek podczas tego wyjazdu nie miałem niestety okazji odwiedzić go osobiście, bo był zamknięty jak byłem w Osace.
Szymon Nowicz